Autor: AU Data: Wrzesień 23, 2008
„Czasami każdy z nas czuje, że drzemiącego w nim potencjału nie rozpalą iskry danego dnia. W porównaniu z tym, jacy powinnyśmy być, jesteśmy rozbudzeni zaledwie w połowie. Nasze paleniska są zawilgocone. Wykorzystujemy niewielką część potencjalnych zasobów umysłowych i fizycznych. Mówiąc ogólnie, człowiek żyje poniżej swoich możliwości, posiada różne rodzaje mocy, której z przyzwyczajenia nie wykorzystuje.
Oczywiste jest, że ludzki organizm gromadzi zasoby energii, po którą normalnie nie sięga – coraz głębiej położone warstwy materiału wybuchowego, gotowego do użycia przez każdego, kto sięgnie wystarczająco głęboko”
William James
Widzisz, jest to bardzo ważny podtytuł ponieważ stwierdza on jednoznacznie, że najlepsi są najlepsi, nie dzięki swojej inteligencji, wiedzy, czy doświadczeniu, ale dzięki motywacji – wewnętrznej sile woli oraz dobrze podejmowanym decyzjom. Kiedy dopada nas zniechęcenie, nostalgia – zastanawiamy się, gdzie podział się nasz wewnętrzny płomień? Wielu ludzi sukcesu jest na szczycie dzięki umiejętności motywowania samych siebie, swoich bliskich, współpracowników.
Pamiętam, gdy pierwszy raz byłem na seminarium motywacyjnym, było to w 2000 roku. Przemawiało wielu mówców, jednak zapamiętałem jednego – był to Zig Ziglar, największy mówca motywacyjny na świecie. Przez tę krótką godzinę coś się we mnie zmieniło, zaiskrzyło. Powiedziałem sobie, że jeśli słowa, nastawienie tego człowieka mogą tak bardzo mnie naładować, zmienić i dać do myślenia, chce robić to samo co On. Chcę zmieniać, chcę kreować i budować. Po krótkim spotkaniu za sceną, dostałem kilka wskazówek. Od tego czasu minęło 6 lat. Konsultowałem się wiele razy, jak małe dziecko pytałem: „Jak to wykorzystać? Do czego służy?”. Wiem, może wydaje się to dzisiaj śmieszne, ale przez te 6 długich lat pracy – pracy nad sobą, nad swoją wiedzą, musiałem każdego dnia przypominać sobie czym jest definicja i jak ona wygląda w praktyce. Mam tu na myśli „odroczoną gratyfikację”. Kolejne szkolenie, kolejna książka, wyjazd. Pracowałem, mówiłem za darmo, inspirowałem i patrzyłem, jak działa to wszystko na otaczających mnie ludzi, czy człowiek może faktycznie osiągnąć dawno zasypane góry. Teoria stała się nauką, a nauka przerodziła się w doświadczenie, które zaowocowało pierwszymi pozytywnymi wynikami.
Z jednej strony brak przypływu pieniędzy, a z drugiej brak perspektywy na zakończenie tej fascynującej nauki. Wiem, co to znaczy przez miesiące czasu za granicą jeść w przeciągu całego dnia tylko ryż i kilka ciastek. Z pięknej rzeźby kulturystycznej i wagi 85 kg schudnąć do 62 kg tylko dla jednego celu i pragnienia – być najlepszym. Przeżyłem też bankructwo własnej firmy, która była traktowana jak najsłodsze dziecko – tak w końcu jestem bogaty, na topie. Doświadczyłem również wykorzystania przez najbliższego przyjaciela, którego znałem prawie od piaskownicy, pierwszy prawdziwy wspólnik biznesowy i największe rozczarowanie. Widzisz, użyłem celowo słowa rozczarowanie, ba powiem nawet więcej, to było jedno z większych doświadczeń, jakie mogłem przeżyć. Wiem, co oznacza będąc za granicą rozesłać 300 CV w ciągu jednego miesiąca i nawet nie dostać jednej szansy na „interview”.
Wiem, jakie emocje wiążą się z odrzuceniem przez bliskich, po nieudanej sprzedaży produktu i usługi. Wiem, co oznaczają śmiechy za plecami gdy wykonujesz pracę nie tak jak należy, a nikt nie zamierza Ci pokazać, jak to właściwie wykonać. Sam zapewne wiesz, jakie emocje wiążą się w sytuacji, gdy słyszysz jak „mówią i obgadują Cię za plecami”, jak łatwo każdy z nas zrezygnowałby, poddał się i powiedział do siebie: „Czy aby dobrze robię, może gdzieś popełniam błąd, może faktycznie nie zasługuje na to wszystko?”. Bliscy mówili: „Może znajdziesz pracę, firma X chciała Ci dać posadę menadżera”, inna osoba mówiła: „Możesz przecież pracować w państwowym przedsiębiorstwie, dlaczego tego nie zrobisz?”. Za każdym razem gdy wracałem do Polski – marzyłem i powtarzałem sobie: „Będę jak Zig Ziglar, posiądę siłę inspiracji Dexter’a Yagera”. Pytasz się – dlaczego wyjeżdżałem? Ponieważ w Polsce przeczytałem wszystkie książki jakie były, przeszedłem wszystkie kursy tematyczne, jakie były oferowane. Jeśli chce się zostać ekspertem z dziedziny „X” trzeba płacić, czasem bardzo wysoką cenę. Ale przeżyłem też wspaniałe chwilę: słowa uznania od prezesów wielkich spółek, inspirujące oklaski pod koniec wykładów, błysk w oczach ludzi tuż po zakończonych konsultacjach, miłe telefony, emaile, podziękowania od ludzi, którzy gdzieś, kiedyś mieli ze mną styczność.
Powyższy fragment pochodzi z książki Motywacja Bez Granic autorstwa Nikodema Marszałka